Początek prac nad strategią rozwoju gminy. Lepszych kilka wróbli w garści, niż gołąb na dachu.

Skupmy się bez narzekania na tym, co mamy i co może być realnym motorem rozwoju. Żadnych nieosiągalnych marzeń wymagających wielkich nakładów, na które zwyczajnie nas nie stać, żadnego czekania na wielkiego inwestora, który zbawi całą gminę.

Celów strategii rozwoju gminy ma być tylko kilka, za to mają być jasno sprecyzowane, dobrze umotywowane, realne do osiągnięcia i niewykluczające się nawzajem. Oparte na rzeczywistych atutach, najlepiej takich, jakich nie ma nigdzie indziej.

Pierwszego dnia warsztatów nad strategią rozwoju miasta i gminy Pasłęk kilkadziesiąt osób  – pracownicy samorządowi, kilkoro radnych, sołtysi i przedstawiciele NGO –podzielonych na grupy robocze, dostało zadanie określenia słabych i mocnych stron, cech gminy na podstawie diagnozy społeczno-gospodarczej i tego, co prawdopodobnie nie zostało nigdzie zapisane – na podstawie własnej wiedzy. Chodzi o same precyzyjnie określone fakty. Nie o to, co nam się wydaje, nie o ogólniki typu: „zabytki”, „piękny krajobraz”, „świetni liderzy”. Same konkrety, potwierdzone danymi, które zostaną przedyskutowane.

Wszystko po to, by przygotowywana strategia miała sens, była kierunkowskazem, planem działania na najbliższe lata, a nie zbiorem pustych, okrągłych fraz, może ładnie wyglądających na papierze, ale nieprzekładających się na realia życia pasłęckiej wspólnoty, do którego mało kto zajrzy.

Moderator spotkania, omawiając czynniki decydujące o rozwoju, sypał przykładami z całego kraju i z zagranicy. Dwóm z nich poświęcił kilka zdań więcej. Co w polskim społeczeństwie kuleje, a co jest istotnym czynnikiem rozwoju?

Po pierwsze kapitał społeczny – Zdolność wspólnoty do (…) porozumiewania się, akceptacji różnic, podejmowania wspólnych decyzji, widzenia dobra wspólnego i wspólnego działania – tłumaczył. – Jesteśmy społeczeństwem nieufnym, dopiero zaczynamy uczyć się pracy zespołowej. To jednocześnie nasza słabość i bardzo ważny temat strategiczny. Przyczyną braku kapitału społecznego w Polsce jest przede wszystkim nasz brak wzajemnego zaufania do siebie (…) A z badań wynika, że brak zaufania we wspólnocie jest przyczyną opóźnienia rozwoju. Brak zaufania zabiera czas, zabiera okazje, zabiera pieniądze. Jeśli dwie nieufne osoby postanowią zrobić razem biznes, to zabierze to więcej czasu i pieniędzy, (…) niż tym, którzy sobie ufają.

Po drugie, przywództwo. – Jesteśmy przekonani, że przywództwo to pokazywanie palcem, co kto ma robić. Pokazywanie palcem jest zaprzeczeniem przywództwa. Przywódca nie mówi: „zbudujcie most, w tym miejscu umieśćcie belkę”. Przywódca mówi: „za dwa lata mamy być po drugiej stronie rzeki”. To jest jego rola – pokazywanie perspektywy kierunku. Niestety w Polsce strategia rozwoju jest przez przywódców, organy wykonawcze lekceważona i traktowana formalnie: „Musimy mieć strategię, bo wszyscy mają”. Bez poczucia, że to narzędzie liderów prowadzących społeczność do wyznaczonego celu.

Takich mielizn myślenia o rozwoju, także w Pasłęku, jest więcej. Jedną z nich jest ciągłe oglądanie się na gołębia na dachu i ściskanie w garści całkiem tłuściutkiego wróbla, a nawet kilku. Opracowując nową strategię, może czas w końcu porzucić marzenia o wielkim przedsiębiorcy z zewnątrz, który przyjdzie i zatrudni całą gminę, wszystko za nas załatwi. – Najlepszą podstawą rozwoju są małe i średnie przedsiębiorstwa.

Im więcej lokalnych małych i średnich firm, tym lepiej. Jeśli jakieś upadną, to pracę straci może kilka osób i zawsze będzie szansa, że znów znajdą zatrudnienie w nowo powstałych lub w tych radzących sobie na rynku. Gdy upada olbrzym, pociąga za sobą całą miejscowość, która jest od niego uzależniona. Jeśli olbrzym nie upada i nie zatrudnia mieszkańców, to może przydusić małych przedsiębiorców, z których każdy zapewniał przynajmniej kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt miejsc pracy. A zyski i tak zabierze “za góry, za lasy”, na miejscu niewiele zostawi…

Zarówno rozwojowe cele i prowadzące do nich drogi musimy znaleźć sami. Może nawet znajdziemy. Czy coś z tego wyjdzie, to już inna sprawa. Moderator chwalił położenie Pasłęka – bezpośrednie sąsiedztwo z “siódemką” i związany z nim, trudny do przecenienia, potencjał.  Tyle że nie wylądowaliśmy przy tej drodze wczoraj, ani miesiąc temu, żyjemy przy niej “od zawsze” i “od zawsze” zewnętrzni eksperci nie mogą przestać zachwalać tego faktu. Co jest nie tak, że ciągle nie wiemy jak to wykorzystać?

Drugie warsztaty w czwartek o godzinie 9.00 (Sala Rycerska w zamku).

 

wr

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

1000

Ta strona używa narzędzi zewnętrznych lub firm trzecich, które przechowują małe pliki (cookie) na twoim urządzeniu. Pliki cookie są zwykle używane w celu umożliwienia prawidłowego działania strony (ciasteczka techniczne), generowania raportów użytkowania nawigacji (pliki cookie dotyczące statystyk). Strona może bezpośrednio używać technicznych plików cookie, ale masz prawo wybrać, czy chcesz włączyć ciasteczka statystyczne i te, które nie są niezbędne do jej działania.  Cookie policy